Bałagan w dziecięcym pokoju
Nierzadko rodzice popełniają wciąż ten sam błąd, że zamiast przyzwyczajać malucha od pierwszych chwil do pilnowania porządku, sprzątają po nim sami. Jasne, że tak jest szybciej a także łatwiej. Jednakże gdy malec podrasta i mama mówi: Usprzątnij swój pokój, to malec nawet nie wie od czego zacząć .
Powiedzenie maluchowi, by posprzątało, gdy samemu pójdzie się np. gotować obiad jest gwarantem, że po powrocie zastanie się taki sam nieład. Dzieci nie lubią same sprzątać. Można podzielić się pracą - malec chowa zabawki, np. samochodziki, a rodzic zbiera kredki. Można ścigać się, kto pierwszy sprzątnie. Każda metoda jest dobra.
W najlepszej sytuacji są te mamy, które rozpoczynają uczenie porządku bardzo wcześnie. Oczywiście, że maluch między pierwszym a 2-gim rokiem życia nie dostrzega różnicy między porządkiem a nieładem, zatem nie należy liczyć na to, iż poukłada wszystko równiutko na półce albo odkurzy pokój. Należy jednakże pomału wprowadzać trochę dyscypliny w jego świat zabawek. Gdy kończy się zabawa misiami, odłożyć je należy wspólnie na miejsce, zanim weźmie się książeczkę czy wyjmie klocki, np. klocki lego. Im maluch jest starszy, tym kwestie te bardziej się gmatwają.
Istotnie większe efekty od metody na krzyk daje cierpliwość, trochę perswazji, czsami podstęp. Najlepiej jest wtedy, gdy maluch uczy się na własnych popełnionych błędach. Kiedy zamiast odłożyć na miejsce rzuci w kąt misia i potem z płaczem szuka go przed snem, to szybciej to zapamięta niż najlepszy wykład o skutkach bałaganiarstwa.
Obecnie każdy sklep z zabawkami ma w sprzedaży dużo różnorodnych zabawek, zatem problem porozrzucanych klocków, lalek, mebelków i kredek może narastać. Na opanowanie tego chaosu najlepsze są pudełka. Maluchy najszybciej a także najskuteczniej uczą się gdy obserwują na rodziców. Jeśli więc mimo wszystkich starań kłopot ze sprzątaniem trwa wciąż, trzeba wówczas przeanalizować swoje a także partnera zachowanie.
