Sługa Boży Franciszek Blachnicki
Młody Franciszek Blachnicki, dziś kandydat do chwały ołtarzy, po skończeniu szkoły i zdaniu matury miał zamiar studiować ekonomię polityczną w Poznaniu. Chciał zostać dyplomatą, nie myślał wówczas jeszcze o powołaniu kapłańskim. Warunkiem przyjęcia na studia było jednak odbycie służby wojskowej. Jako osiemnastoletni młodzieniec zgłasza się do podchorążówki. W 1939 r. brał udział w kampanii wrześniowej. Później wspominając to wydarzenie, ksiądz Franciszek będzie mówił o kolejnym ocaleniu przez Boga, ponieważ sprawił On, że nie oddał ani jednego strzału i nie brał udziału w bezpośredniej walce.
Po powrocie zaczął udzielać się w akcji podziemnej. Za działalność konspiracyjną wiosną 1940 r. został przez niemieckie władze okupacyjne aresztowany i osadzony w obozie koncentracyjnym w Oświęcim. Otrzymał tam numer obozowy 1201.
We wrześniu 1941 r. przewieziono go do więzienia śledczego w Zabrzu, gdzie Sąd Krajowy w Katowicach skazał go w marcu 1942 r. na karę śmierci przez ścięcie.
Ksiądz Franciszek Blachnicki doświadcza kolejnego ocalenia. Po czterech i pół miesiącach oczekiwania na wykonanie wyroku zostaje ułaskawiony. Karę śmierci zamieniono na 10 lat więzienia. Podczas pobytu w celi śmierci katowickiego więzienia przeżył nawrócenie, które całkowicie zmieniło jego życie. Był to najważniejszy dzień w jego życiu, w którym otrzymał dar wiary. Nazwał to nowym narodzeniem.
Jego nawrócenie polegało na odejściu od sformalizowanego życia chrześcijańskiego i podjęciu trudu całkowitego służenia tylko jednemu Panu – Chrystusowi. To tutaj rodzą się pierwsze idee dojrzałego życia chrześcijańskiego, które polegają na osobistym przyjęciu Chrystusa jako Pana i Zbawiciela do swojego serca. Dochodzi do wniosku, że człowiek nie żyje po to, by korzystać z życia – lecz by się doskonalić, walczyć o ideał – a nie służyć samemu sobie . Pragnie, aby wiara była fundamentem w jego codziennym życiu. Nie znaczy to, że do tej pory był ateistą, lecz pragnie swą wiarę pogłębić i według niej układać swe życie codzienne.
