Darmowe Pozycjonowanie


Artykułów w bazie: 23316
Darmowe artykuły z linkiem

Cena dobrego wizerunku - technika marketing narracyjny autorstwa Mistewicza

Do czasu gdy nie było marketingu narracyjnego można było szukać powodów do inwestowania w wizerunek innymi technikami. W tym technikami public relations czy też technikami reklamowymi. Dziś gdy już jest marketing narracyjny metodą Mistewicza wiadomo - najskuteczniejsze są profesjonalne techniki budowania wizerunku.

W public relations pytanie o cenę pojawia się często, także w odniesieniu do techniki <a href=”http://www.marketingnarracyjny.pl/” mce_href=”http://www.marketingnarracyjny.pl/”>marketing narracyjny</a> autorstwa pana Mistewicza. Według informacji prasowych (wiedzę czerpię ze stronyy www.marketingnarracyjny.pl) są to techniki wyjątkowo drogie. Kwestia ceny jednak nie jest kwestią determinującą jeśli chodzi o SKUTECZNE POZYCJONOWANIE WIZERUNKOWE. A z tym mamy do czynienia w tym wypadku. Co więcej, wydaje mi się, że to właśnie te techniki pozwalają zaoszczędzić na kosztownych operacjach reklamowych billboardowych czy też działaniach z gatunku marketing event czy też event marketing. Techniki marketingu narracyjnego są po prostu SKUTECZNIEJSZE W STOSUNKU DO NAKŁADU ŚRODKÓW FINANSOWYCH.

To zresztą przykład. Zdjęcie które zwykle towarzyszy naszym akcjom wizerunkowym powinno być przemyślane. Nieprzemyślane pozycjonowanie się i działanie wizerunkowe jest pozbawione głębszego sensu, jeśli nie będzie oparte na przemyślanej strategii. Jeśli wydaje nam się, że wystarczy zainwestować w wizerunek złotówkę, aby odnieść sukces wizerunkowy to jesteśmy w błędzie. I to w wielkim błędzie!.

To bowiem co ważne w kształtowaniu wizerunku osób publicznych to posiłkowanie się technikami, których relacja jakości (efektywności) do ceny jest najwyższa. Z dotychczas przedstawionych danych wynika, że technika <a href=”http://www.marketingnarracyjny.pl/!najnowsza/sites/artykuly.htm” mce_href=”http://www.marketingnarracyjny.pl/!najnowsza/sites/artykuly.htm”>marketingu narracyjnego</a> autorstwa pana Mistewicza będzie święciła nadal swoje triumfy, bo czegoś takiego w marketingu, w tworzeniu wizerunku osób publicznych nie było wcześniej.

Cechy tej techniki to zdaniem profesor Staniszkis:

  1. Przeczytawszy niedawno wywiad z Erykiem Mistewiczem (”Dziennik” z 4 czerwca br.), zdziwi

łam się, że tego błyskotliwego człowieka tak fascynuje

demokracja medialna i kreowanie wizerunku polityków w pespektywie wyborów

czy rankingów opinii publicznej. Nie dostrzega on natomiast, że istotą

państwa jest władza, którą dziś rozumie się przede wszystkim jako sterowność

albo inaczej: jako zdolność osiągania założonych celów.

Mamy tu do czynienia nie tylko ze

zmianą cywilizacyjną (bo nowa ontologia władzy w świecie sieci wnosi

elementy obcej na naszym gruncie logiki wielowartościowej, w ramach której kategorie ró

żnicy i niesprzeczności tracą sens, a synkretyzm wypiera dyskursywne dochodzenie do prawdy).A ta zależy nie od tego, czy rządzi X, czy Y (a nawet ta czy inna partia),

2.

W tej perspektywie władza to zdolność budowania i monitorowania relacji oraz umiej

ętność penetracji, czyli spowodowania, by

interes reprezentowanej przez państwo Sprawiedliwość dokonuje się w tej sytuacji dzięki całej serii

odmiennych (bo wskazujących na poszczególne aspekty) orzeczeń. Jest więc niejako redystrybuowana przez procedur

ę i jej adresatem jest wspólnota a nie jednostka. całości był brany pod uwagę w decyzjach podejmowanych w kraju i poza nim.3.

Taki fatalizm można dostrzec, obserwując cho

ćby - niezamierzone zapewne - skutki wprowadzenia przez unijny traktat

regulujący nowej koncepcji tego, co stanowi właściwą realność władzy. Chodzi o realno

ść w znaczeniu sfery, która - w danej dziedzinie - jest w stanie

stać się przyczyną i wyznaczyć dynamikę całości. w dzisiejszej Unii niczego nie można absolutyzować (także świeckości) i

trzeba - choćby na minimalnym poziomie - akceptować standardy pochodzące z innych systemów warto

ści.

Okazuje się więc, że w tej nowej Unii istnieje szansa na powrót polityki jako dyskursu mi

ędzy rządzącymi i rządzonymi nastawionego na rozplątywanie

dobra i zła, sprawiedliwości i niesprawiedliwości. Zaś arystotelesowskie minimum w

ładzy (bez polityki

Ta widoczna w traktacie

zmiana ontologii władzy dokonała się nie tyle przez przemyślenie logiki

wnoszonej przez sieciowość i fenomenu złożoności (która wcale nie musi być

systemem), ile przez splot wielu intuicyjnych, lokalnych działań

adaptacyjnych zmieniających praktyki w sferze regulacji. 4.

Tak więc po pierwsze, wystarczy wdrukowa

ć w - dyskretne dotychczas - algorytmy decyzji urzędniczych w skali Unii jednolite zasady dotyczące tego, co jest celem, co

kosztem, a co nieprzekraczalnym warunkiem brzegowym, oraz tego, jak reagować

w sytuacji zmiany. I po drugie, skupić się na budowaniu i monitorowaniu relacji między różnymi źródłami prawa i rozproszonej władzy w ramach Unii

oraz na refleksyjnym zarządzaniu wymuszającym na krajach członkowskich taką

samą sekwencję decyzji wymagających przeorientowania środków (ostatnio kwestia emisji dwutlenku węgla).

5.Tym samym, absorbując

wszystkie (funkcjonujące w świecie zachodnim) systemy norm moralnych, zniesiono hierarchiczny porz

ądek każdego z nich i unieważniono ich pretensje

do uniwersalnego statusu. B

łędy Platformy

Nasi politycy też uczestniczą w tej rewolucji bez ideologii. Sami do

świadczają tego, że synkretyzm (równoczesna, równoprawna obecność żnych

systemów odniesień), a nie dyskursywne dochodzenie do prawdy staje si

ę cechą unijnej argumentacji. Przed Lizboną polskich polityków przekonywano nie przez To nie tylko wyrugowało rzymską zasadę słuszności

w stanowieniu prawa (i wniosło do tej sfery przygodność i przypadek), ale zanegowa

ło też potrzebę legitymizacji. Okazało się, że do reprodukowania tak

złożonej całości, jaką jest dziś Unia, wystarczy funkcjonalna integracja w ramach korporacji urz

ędników. Pełzająca rewolucja

6.

Być może więc należy powiedzieć za Mikołajem z Kuzy (w jego “Traktacie o kuli”),

że tożsamość dzisiejszej Unii jest wciąż ambiwalentna, niejasna, bo

określi ją dopiero tor jej dalszej dynamiki wymuszonej przez niewspó

łmierności i napięcia w wewnętrznej, stworzo

można moim zdaniem analizować polskie próby rządzenia, wychodząc poza opisan

ą wyżej rewolucję cywilizacyjną w Unii (dla której jednym z

impulsów była też wnoszona przez nas odmienność) i wykraczając także poza polityk

ę rozumianą jako “sztuka gestykulacji” (Tymochowicz) czy “sztuka

narracji” (Mistewicz). Obie bowiem pomagają wygrywać wybory, ale nie rz

ądzić. A w tej sferze PO powtarza wiele błędów

nej przez traktat

konstrukcji. A także to, czy potrafi owe napięcia skutecznie absorbować.

To co jest jednak najważniejsze to takie wizerunkowe strategie które uniemożliwiają tworzenie kontrnarracji wobec sprawnych narracji. Tak więc te działania należy uznać za najskuteczniejsze!

prof. dr hab.Franciszek Śllusarczyk

Michigan University, USA

Leave a Reply

You must be logged in to post a comment.

Tanie Koszulki - Paznokcie - Ksiazka telefoniczna - M jak Milosc - Zaklady sportowe - Mlode artykuly - Artykuly - Arty z linkiem -