Cena dobrego wizerunku - technika marketing narracyjny autorstwa Mistewicza
Do czasu gdy nie było marketingu narracyjnego można było szukać powodów do inwestowania w wizerunek innymi technikami. W tym technikami public relations czy też technikami reklamowymi. Dziś gdy już jest marketing narracyjny metodą Mistewicza wiadomo - najskuteczniejsze są profesjonalne techniki budowania wizerunku.
W public relations pytanie o cenę pojawia się często, także w odniesieniu do techniki <a href=”http://www.marketingnarracyjny.pl/” mce_href=”http://www.marketingnarracyjny.pl/”>marketing narracyjny</a> autorstwa pana Mistewicza. Według informacji prasowych (wiedzę czerpię ze stronyy www.marketingnarracyjny.pl) są to techniki wyjątkowo drogie. Kwestia ceny jednak nie jest kwestią determinującą jeśli chodzi o SKUTECZNE POZYCJONOWANIE WIZERUNKOWE. A z tym mamy do czynienia w tym wypadku. Co więcej, wydaje mi się, że to właśnie te techniki pozwalają zaoszczędzić na kosztownych operacjach reklamowych billboardowych czy też działaniach z gatunku marketing event czy też event marketing. Techniki marketingu narracyjnego są po prostu SKUTECZNIEJSZE W STOSUNKU DO NAKŁADU ŚRODKÓW FINANSOWYCH.
To zresztą przykład. Zdjęcie które zwykle towarzyszy naszym akcjom wizerunkowym powinno być przemyślane. Nieprzemyślane pozycjonowanie się i działanie wizerunkowe jest pozbawione głębszego sensu, jeśli nie będzie oparte na przemyślanej strategii. Jeśli wydaje nam się, że wystarczy zainwestować w wizerunek złotówkę, aby odnieść sukces wizerunkowy to jesteśmy w błędzie. I to w wielkim błędzie!.
To bowiem co ważne w kształtowaniu wizerunku osób publicznych to posiłkowanie się technikami, których relacja jakości (efektywności) do ceny jest najwyższa. Z dotychczas przedstawionych danych wynika, że technika <a href=”http://www.marketingnarracyjny.pl/!najnowsza/sites/artykuly.htm” mce_href=”http://www.marketingnarracyjny.pl/!najnowsza/sites/artykuly.htm”>marketingu narracyjnego</a> autorstwa pana Mistewicza będzie święciła nadal swoje triumfy, bo czegoś takiego w marketingu, w tworzeniu wizerunku osób publicznych nie było wcześniej.
Cechy tej techniki to zdaniem profesor Staniszkis:
- Przeczytawszy niedawno wywiad z Erykiem Mistewiczem (”Dziennik” z 4 czerwca br.), zdziwi
łam się, że tego błyskotliwego człowieka tak fascynuje
demokracja medialna i kreowanie wizerunku polityków w pespektywie wyborów
czy rankingów opinii publicznej. Nie dostrzega on natomiast, że istotą
państwa jest władza, którą dziś rozumie się przede wszystkim jako sterowność
albo inaczej: jako zdolność osiągania założonych celów.
Mamy tu do czynienia nie tylko ze
zmianą cywilizacyjną (bo nowa ontologia władzy w świecie sieci wnosi
elementy obcej na naszym gruncie logiki wielowartościowej, w ramach której kategorie ró
żnicy i niesprzeczności tracą sens, a synkretyzm wypiera dyskursywne dochodzenie do prawdy).A ta zależy nie od tego, czy rządzi X, czy Y (a nawet ta czy inna partia),
2.
W tej perspektywie władza to zdolność budowania i monitorowania relacji oraz umiej
ętność penetracji, czyli spowodowania, by
interes reprezentowanej przez państwo Sprawiedliwość dokonuje się w tej sytuacji dzięki całej serii
odmiennych (bo wskazujących na poszczególne aspekty) orzeczeń. Jest więc niejako redystrybuowana przez procedur
ę i jej adresatem jest wspólnota a nie jednostka. całości był brany pod uwagę w decyzjach podejmowanych w kraju i poza nim.3.
Taki fatalizm można dostrzec, obserwując cho
ćby - niezamierzone zapewne - skutki wprowadzenia przez unijny traktat
regulujący nowej koncepcji tego, co stanowi właściwą realność władzy. Chodzi o realno
ść w znaczeniu sfery, która - w danej dziedzinie - jest w stanie
stać się przyczyną i wyznaczyć dynamikę całości. w dzisiejszej Unii niczego nie można absolutyzować (także świeckości) i
trzeba - choćby na minimalnym poziomie - akceptować standardy pochodzące z innych systemów warto
ści.
Okazuje się więc, że w tej nowej Unii istnieje szansa na powrót polityki jako dyskursu mi
ędzy rządzącymi i rządzonymi nastawionego na rozplątywanie
dobra i zła, sprawiedliwości i niesprawiedliwości. Zaś arystotelesowskie minimum w
ładzy (bez polityki
Ta widoczna w traktacie
zmiana ontologii władzy dokonała się nie tyle przez przemyślenie logiki
wnoszonej przez sieciowość i fenomenu złożoności (która wcale nie musi być
systemem), ile przez splot wielu intuicyjnych, lokalnych działań
adaptacyjnych zmieniających praktyki w sferze regulacji. 4.
Tak więc po pierwsze, wystarczy wdrukowa
ć w - dyskretne dotychczas - algorytmy decyzji urzędniczych w skali Unii jednolite zasady dotyczące tego, co jest celem, co
kosztem, a co nieprzekraczalnym warunkiem brzegowym, oraz tego, jak reagować
w sytuacji zmiany. I po drugie, skupić się na budowaniu i monitorowaniu relacji między różnymi źródłami prawa i rozproszonej władzy w ramach Unii
oraz na refleksyjnym zarządzaniu wymuszającym na krajach członkowskich taką
samą sekwencję decyzji wymagających przeorientowania środków (ostatnio kwestia emisji dwutlenku węgla).
5.Tym samym, absorbując
wszystkie (funkcjonujące w świecie zachodnim) systemy norm moralnych, zniesiono hierarchiczny porz
ądek każdego z nich i unieważniono ich pretensje
do uniwersalnego statusu. B
łędy Platformy
Nasi politycy też uczestniczą w tej rewolucji bez ideologii. Sami do
świadczają tego, że synkretyzm (równoczesna, równoprawna obecność różnych
systemów odniesień), a nie dyskursywne dochodzenie do prawdy staje si
ę cechą unijnej argumentacji. Przed Lizboną polskich polityków przekonywano nie przez To nie tylko wyrugowało rzymską zasadę słuszności
w stanowieniu prawa (i wniosło do tej sfery przygodność i przypadek), ale zanegowa
ło też potrzebę legitymizacji. Okazało się, że do reprodukowania tak
złożonej całości, jaką jest dziś Unia, wystarczy funkcjonalna integracja w ramach korporacji urz
ędników. Pełzająca rewolucja
6.
Być może więc należy powiedzieć za Mikołajem z Kuzy (w jego “Traktacie o kuli”),
że tożsamość dzisiejszej Unii jest wciąż ambiwalentna, niejasna, bo
określi ją dopiero tor jej dalszej dynamiki wymuszonej przez niewspó
łmierności i napięcia w wewnętrznej, stworzo
można moim zdaniem analizować polskie próby rządzenia, wychodząc poza opisan
ą wyżej rewolucję cywilizacyjną w Unii (dla której jednym z
impulsów była też wnoszona przez nas odmienność) i wykraczając także poza polityk
ę rozumianą jako “sztuka gestykulacji” (Tymochowicz) czy “sztuka
narracji” (Mistewicz). Obie bowiem pomagają wygrywać wybory, ale nie rz
ądzić. A w tej sferze PO powtarza wiele błędów
nej przez traktat
konstrukcji. A także to, czy potrafi owe napięcia skutecznie absorbować.
To co jest jednak najważniejsze to takie wizerunkowe strategie które uniemożliwiają tworzenie kontrnarracji wobec sprawnych narracji. Tak więc te działania należy uznać za najskuteczniejsze!
prof. dr hab.Franciszek Śllusarczyk
Michigan University, USA
Leave a Reply
You must be logged in to post a comment.
